Parafia

kosciol_sw_lamberta_w_radomsku-168x220
Spotkania w Parafii Św. Lamberta w Radomsku, ul. Narutowicza 2 - w drugą sobotę każdego miesiąca. Rozpoczynamy o 18:00 Mszą Św. w intencji małżeństw w kryzysie, a po Mszy spotykamy się w salce obok kościoła.
W czwarty piątek każdego miesiąca odbywają się spotkania Grupy Wsparcia - ramy czasowe jak wyżej.
Opiekunem duchowym wspólnoty jest Ks. Czesław Ptaszek.
Parafia Św. Lamberta Biskupa i Męczennika >>

Stowarzyszenie OPP

program do pit - darmowy

Do przeczytania

Mąż i żona rzadko posługują się tym samym językiem miłości.

Zazwyczaj używamy swojego własnego języka i frustrujemy się, gdy nasz współmałżonek nie rozumie tego, co chcemy mu zakomunikować. Pragniemy, by okazywał nam miłość w ten sam sposób, co my, jednocześnie wysyłając sygnały, których on/ona nie rozumie.

Poznanie języka miłości twojego współmałżonka to potwierdzona recepta na szczęśliwe i udane małżeństwo.

Jeśli więc:
– Twoja żona woli, żebyś pomógł jej w sprzątaniu kuchni, niż zabrał ją na romantyczną kolację
– Twój mąż chciałby spędzić cały weekend w domu, a Ty chciałabyś wyjść w tym czasie ze znajomymi
– Twoja żona wszelkie komplementy przyjmuje w milczeniu, ale tryska radością, gdy kupisz jej biżuterię
– Twój mąż woli prezenty robione przez Ciebie ręcznie niż te kupione w sklepie
– Twoja żona nie chce pomocy w przy obiedzie – woli, żebyś ją przytulił

…a Ty nie potrafisz tego zrozumieć – najwyższy czas, byś poznał jaki jest język miłości Twojej żony/Twojego męża. Zachęcamy do przeczytania książki Gary’ego Chapmana o tym samym tytule, oraz do rozwiązania testu – Jaki jest Twój język miłości? Sprawdź! – http://mk-pl.github.io/5-jezykow-milosci/

Dla małżonków w kryzysie – ale i nie tylko – dla każdego, kto pragnie kochać mądrą miłością.

Jeżeli chodzisz do przyjaciela dla zadowolenia, jakie ci to daje, nie mów, że go kochasz… ty szukasz premii.

Nie mów: „już jej nie kocham!”, bo wyznajesz, że nigdy nie kochałeś jej prawdziwie. Mów raczej: „Nie czuję, żebym ją kochał”. Ale jeżeli dalej kochasz tego, kto cię zawiódł albo skrzywdził, wtedy kochasz prawdziwie, bo kochasz jego samego, a nie jego obraz, jaki sobie wytworzyłeś, lub spodziewaną korzyść. Kto kocha drugiego, przyjmuje go takim jaki jest, jaki był na początku, i bez warunku, jaki będzie.

Jeżeli mówisz: „on jest dla mnie wszystkim” i twoje uczucia, myśli, twój czas, zajęcia są nim wypełnione, tak, że nie możesz udzielać się innym, twoja miłość jest fałszywa.

Jeżeli mówisz „od czasu, gdy ją kocham, serce mi się rozszerzyło” i rzeczywiście stałeś się uważniejszy, bardziej gotów i bardziej oddany innym, wtedy twoja miłość jest prawdziwa.

Jeszcze nie kochasz należycie drugiego, gdy uważasz, że jest doskonały. Powinieneś, przeciwnie: uważać, że zawsze ma coś do udoskonalenia, cierpieć nad tym, że jeszcze jest niedoskonały, chcieć, żeby się doskonalił, oddać się całkowicie, by mu pomóc dojść do tego (…)

Wszyscy ci, co są skazani na stagnację, nie byli dość kochani. Nigdy nie mów: „Nic się z nim nie zrobi!”, „Doszedł już do tego!”, „Nic się z niego nie wydębi!”, „Na próżno się tylko traci czas!”, „Wszystkiego już próbowałem!”. Może i wypróbowałeś wszystkie metody i systemy, ale nie spróbowałeś kochać bezinteresownie, nie licząc na cokolwiek, gdyż tamten jakikolwiek by nie był, zasługuje na miłość, bo od zawsze Bóg nieskończenie go kocha.

Kochać swego brata, to w sposób tajemniczy i silny wołać go, budzić, objawiać go jemu samemu, wydawać go na świat dając mu życie.

Nigdy nie przyczynisz się do zwycięstwa swojej drużyny, jeżeli przytrzymasz piłkę przy sobie. Nigdy nie będziesz mógł zebrać plonu, jeżeli nie wrzucisz ziarna w ziemię. Nigdy nie będziesz mógł zrodzić życia, jeżeli nie dasz swojego.

 

Podczas najbliższego, sobotniego spotkania pochylimy się nad poniższym tekstem Ks. Jerzego Szymika o Darach Ducha Świętego.

Siedem darów Ducha Świętego

Babcia moja, Matylda, autorka wielu powiedzeń, które zapamiętałem na zawsze (jak ufam), mawiała do mnie i tak: Synek, rzykej dycki do Ducha Świyntego o siedym darów, to nie bydziesz tromba (co się przekłada: „Proś, synku, stale Ducha Świętego o Jego siedem darów, a unikniesz głupoty”). W tej cudownej radzie, żartobliwie sformułowanej (z typowym dla południowego Górnego Śląska poczuciem humoru), kryła się niebywała mądrość. Oto bowiem takie przesłanie zawiera babcina rada – lekiem na głupotę jest nie tyle wiedza i spryt, co jedynie Bóg. Mądrość jest w swej głębi darem z wysoka, darem, który można wyprosić…

Modlitwa o siedem darów Ducha Świętego ma swoje biblijne źródło. Są nim słowa proroka Izajasza:

I wyrośnie różdżka z pnia Jessego,

wypuści się odrośl z jego korzeni.

I spocznie na niej Duch Pański,

duch mądrości i rozumu,

duch rady i męstwa,

duch wiedzy i bojaźni Pańskiej

(Iz 11,2)

Prorok opisuje w tych wersetach Mesjasza. A więc – w chrześcijańskim rozumieniu powyższych słów – to Jezus Chrystus jest ową różdżką i odroślą, na której spoczywa Duch. Do sześciu darów zapisanych w hebrajskiej wersji proroctwa, Septuaginta i Wulgata (czyli Biblia grecka i łacińska) dołączyły dar pobożności. I w ten sposób powstała modlitwa o siedem darów Ducha, która jest w gruncie rzeczy prośbą o jak największe – bo Duchowe – podobieństwo do Jezusa.

Siedmiu darom odpowiadają w Biblii owoce Ducha: „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga 5,22).

Zauważmy: siedem darów Ducha oscyluje wokół mądrości życia. Jest to mądrość wywiedziona z wiary w Boga; to rozumienie życia przez jej (wiary) pryzmat. Dziewięć owoców Ducha stanowią „cnoty miękkie”, skupione wokół tego, co łagodne. Jest to łagodność wywiedziona z objawionego przez Jezusa „miłosiernego serca” Boga. „Szmer łagodnego powiewu” (a nie wichura, trzęsienie ziemi czy ogień) to miejsce, w którym „jest Bóg” (por. 1 Krl 19,11-12). Oto mądrość, oto jej owoce. Oto skutek siedmiu darów Ducha.

1. Dar mądrości

Jest on uczestniczeniem w mądrości Jezusa, czyli widzeniem ludzi, rzeczy i ich relacji takimi, jakimi widzi je On. Jest to dar patrzenia na rzeczywistość oczami Boga, widzenia wszystkiego w perspektywie wieczności. Święty Tomasz pisał w tym miejscu o mądrości jako o „Bożym instynkcie”. Dar mądrości jest związany bardziej z miłością niż z samym rozumem. Jego przeciwieństwem jest głupota, która jest brakiem smaku w sprawach Bożych. Głupota w myśleniu o życiu nie bierze pod uwagę krzyża, śmierci, kruchości życia; nie uwzględnia w ogóle Boga, zawęża horyzont życia wyłącznie do doczesności.

2. Dar rozumu

Jest on sztuką wnikania w tajemnice Boże. Dar rozumu pojmuje relację między Krzyżem a Trójcą Świętą, między moim krzyżem a miłością Boga – w konkretnej perspektywie mojego życia, losu. Pomaga on rozumieć głęboko to, co najważniejsze: życie, miłość, śmierć. Bez tego daru człowiek nie jest w stanie patrzeć z odwagą na to, co się z nim dzieje, traci „Ducha”. „Rozumnie” znaczy „biorąc pod uwagę Boga”.

3. Dar rady

Jest on kunsztem orientacji w moralnej złożoności życia. Pozwala radować się życiem, jego prostą, codzienną osnową. Pozwala się nie gubić, niweluje niepokój rodzący wątpliwości, z których powodu człowiek odwleka podjęcie „moralnych” decyzji. Dar rady przynosi duchowy pokój, uzdalnia do entuzjazmu i do działania. Jest źródłem pasji życia.

4. Dar męstwa

Jest pokarmem nadziei. To głównie ten dar uwalnia człowieka od lęku przed największym wrogiem – śmiercią. Daje siłę „Ducha”, potrzebną w trudnych doświadczeniach życia, takich jak choroby, rozłąki, sytuacje, o których wiemy, że nie będą miały ziemskiego happy endu. Dar męstwa pomaga czerpać siłę do życia z samego źródła witalności: z Boga samego.

5. Dar wiedzy (umiejętności)

Jest on poznawaniem prawdy o Bogu i budowaniem wiedzy o sobie, ludziach i świecie na tej właśnie prawdzie. Tak o tym darze mawiał święty Proboszcz z Ars: „chrześcijanin natchniony przez Ducha Świętego potrafi rozróżniać. Oko świata nie widzi dalej niż życie, tak jak i moje oko nie widzi dalej niż do tego muru, gdy drzwi kościoła są zamknięte; lecz oko chrześcijanina widzi aż po głębię wieczności”. A święta Teresa z Lisieux: „Wiedza Miłości, och tak! (…) Tylko takiej wiedzy pragnę!”.

6. Dar bojaźni Pańskiej

Jest on taką miłością do Boga, która świadoma jest własnej kruchości. To lęk przed tym, aby nie zerwać z Nim relacji, poczucie głębokie, że Bóg jest tajemnicą, z którą nie można igrać; lęk przed tym, że nie jest się w stanie sprostać wielkiej, Boskiej miłości, a równocześnie silne pragnienie bycia całym dla Boga. To dar, który owocuje odpowiedzialnością za siebie i innych. Bojaźń wobec Pana nie jest czymś, co miażdży, ale czymś, co poszerza serce i daje radość. W tym sensie jest syntezą biblijnej duchowości.

7. Dar pobożności

Jest on zdolnością traktowania Boga jako Ojca. Czyli bycia wobec Niego na sposób synowski; prosto, z ciepłym szacunkiem, czule; wychwalając Go i adorując. Światłem dla „bycia pobożnym” jest Jezus i Jego słowo Abba, Jego modlitwa. Ale pobożność wyraża się również w sposobie odnoszenia się do ludzi. Poznać ją po wrażliwości, delikatności, serdeczności. Łagodność jest jej lakmusowym papierkiem. Jej przeciwieństwem jest niezdolność rozumienia innych, niewrażliwość na nich, zatwardziałość serca. Pobożność ma po prostu swoje źródło w świadomości, że jest się dzieckiem Boga. I jest tej świadomości siłą oraz owocem. A jeśli się tego poczucia nie ma, to źle się traktuje zarówno Boga, jak i ludzi…

 

Jak rzecz spuentować?

Może wypisami z lektur.

 

Fragmentem z tegorocznych rekolekcji księdza Grzegorza Rysia:

Duch jest jak woda. A podstawową cechą wody (tak przynajmniej twierdzi św. Franciszek) jest – obok jej niezwykłej użyteczności – pokora: »Pochwalony bądź, Panie mój, przez siostrę wodę, która jest bardzo pożyteczna i pokorna, i cenna, i czysta« (Pieśń słoneczna).

Otóż tak właśnie: pijemy kawę, herbatę lub kompot; jemy rosół, barszcz czerwony z uszkami lub bigos. Wszystko nie zaistnieje bez wody, ale uwagę naszą przykuwa jedynie np. wyjątkowy gatunek kawy lub smak ulubionych owoców. Rolę wody odkrywamy dopiero, gdy jej naraz zabraknie: w kranie, w studni, w źródle.

Czy nie tak samo jest w naszym życiu duchowym? Jakże łatwo przychodzi nam samym sobie przypisać zasługę w »wypracowaniu« takiej czy innej cnoty; jakże teoretycznym słowem wydaje się nam wtedy »łaska«. Jakiego dna musimy nieraz sięgnąć w życiu, by odkryć źródło siły w prostych znakach sakramentalnych? Mówimy: »modliłem się«, a Paweł mówi – słuszniej (ale wymyka się to naszemu doświadczeniu) – »Duch modli się w nas« (por. Rz 8). Duch jak woda”.

Słynną wypowiedzią metropolity Ignatiosa z ekumenicznego zjazdu w Uppsali w 1968 roku:

Bez Ducha Świętego Bóg jest daleki, Chrystus jest przeszłością, Ewangelia martwą literą, Kościół tylko organizacją, władza panowaniem, posłannictwo propagandą, kult przywoływaniem wspomnień, a postępowanie po chrześcijańsku moralnością niewolników”.

GRZECHEM JEST
*Traktować małżeństwo jak czysto prawny, a nie sakramentalny związek dwóch osób na równi zobowiązanych do wzajemnego „dawania siebie”
*Dysponować sobą, czasem, wartościami moralnymi bez liczenia się z współmałżonkiem.
*Zaniedbywać na co dzień wobec współmałżonka oznak szacunku, miłości, lojalności, troski o wspólne życie.
*Jednostronnie despotycznie załatwiać sprawy rodziny nie licząc się z współmałżonkiem.
*Przeceniać własny wkład, a nie doceniać pracy małżonka w dobro wspólne.
*Nawiązywać flirty, romanse nie dbając o rozwój miłości małżeńskiej.
*Stosować szantaż, nacisk straszyć współmałżonka rozwodem lub do niego dążyć.
*Przesadnie chwalić cudze żony/mężów wobec współmałżonka.
*Poświęcać rodzinę dla innych zajęć – nie mieć czasu dla żony/męża dzieci, ograniczać rozmowy do życzeń, uwag i nakazów.
*Nie tworzyć w domu atmosfery życzliwości, miłości, bezpieczeństwa.
*Nie prosić o przebaczenie rozliczając się z grzechu bez zadośćuczynienia.
*Zamykać się w tajemniczym urażonym milczeniu, nadąsaniu wiedząc że rani się tym współmałżonka.
*Ulegać uzależnieniom, zniewoleniom (alkohol, narkotyki, pornografia, seks)
*Niedostatecznie dbać o rozwój duchowy, intelektualny swoich dzieci.
*Nie interesować się twórczością i rozwojem talentów swoich dzieci.
*Nie interesować się z kim dzieci nawiązują kontakty i spędzają wolny czas.
*Dawać zły przykład dzieciom przez swoje złe zachowanie, nawyki.
*Nie uczyć się w codziennych sytuacjach, konfliktach i trudnościach „sztuki miłości” – przebaczania.
*Nie uczyć dzieci budowania hierarchii wartości jakimi powinny kierować się w życiu.

Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami…
On nie może was „rozwieść”.

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym „TAK”,
ale jest mnóstwem „tak”,
które wypełniają życie, pośród mnóstwa „nie”.

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist

Rozstanie jest zawsze czymś trochę jak śmierć.

Jak dobrze przygotować się do spowiedzi? Pomocne mogą okazać się poniższe linki:

http://bractwokrolowejpolski.pl/rachunek-sumienia/

http://bractwokrolowejpolski.pl/rachunek-sumienia-dla-malzonkow/

http://bractwokrolowejpolski.pl/ks-rufus-perejra-wskazowki-do-rachunku-sumienia/

http://bractwokrolowejpolski.pl/zagrozenia-duchowe-dodatek-do-rachunku-sumienia/

http://www.langustanapalmie.pl/milosierdzia-pragne

http://swiatlopana.com/category/spowiedz/

.

Dla wszystkich, którzy tego jeszcze nie znają:

http://sychar.org/jezu-ty-sie-tym-zajmij/

.

Spoczynek w Duchu Świętym:

http://gosc.pl/doc/1907158.Spocznij

 

Warto posłuchać:


część I:  http://188.165.20.162/lan…iczyja.cz.1.mp3

część II: http://188.165.20.162/lan…iczyja.cz.2.mp3

 

i przeczytać:

http://pierzchalski.ecclesia.org.pl/index.php?page=09&id=09-01&sz=roz%BFalenie&nr=26

 

Polecam do przemyślenia na niedzielę te słowa:

http://gosc.pl/doc/1650632.Koniec-sielanki